Houston Swing Engine – Evil Clutch [The Tiger Flamboyant, 2005]
Z serii niespotykane połączenia. Ostatnio mam straszne szczęście w nieszczęściu w wygrzebywaniu zespołów spod ziemi. Kiedy tylko wynajdę coś naprawdę interesującego i zaczynam przeglądać trasę zespołu, w 90% okazuje się że zespół kilka miesięcy temu przestał istnieć. Tak niestety było i w przypadku unikatowo brzmiących szwajcarów z HSE. No bo gdzie indziej znajdziecie nisko strojone, psychodeliczne gitary, kyussowe kwaśne riffy, cholernie ciężki i brudny bas i jednocześnie szybkie tempo z typowo punkową rytmiką oraz krzyczanymi wokalami à la Refused? No właśnie. Już nigdzie.
The Plot to Blow Up the Eiffel Tower – For Marcus [Dissertation, Honey, 2003]
Genialny przykład tego, jak świetnie może brzmieć połączenie punku i jazzu. O ile goście z Acoustic Ladyland (o których pisałem już dawno temu) stawiali bardziej nietypowe dźwięki wydobywane z saksofonu (choć inni nazwaliby to raczej katowaniem instrumentu) i adaptowanie ich do hardcorowej stylistyki, to u Plotów… brzmi to dużo bardziej klasycznie. Początkowo mamy naprawdę solidnie wykonywany post-hardcore z noise-rockowymi domieszkami, kiedy to nagle, ni stąd, ni zowąd, atakowani jesteśmy saksofonem właśnie, który to, póki jeszcze pierwszy szok nie opadł, dostaje wsparcie ze strony perkusji serwującej nam pełnoprawną, jazzopodobną sekcję, by po chwili znów usłyszeć zaraźliwy gitarowy motyw i mocno zdenerwowany wokal. Jakkolwiek by to nie wyglądało na, hmm, papierze, całość brzmi niezwykle naturalnie. To jak, sprawdzicie?
The Kurws – Giganci Jazzu [Dziura w Getcie, 2011]
The Kurws to, jak twierdzą członkowie zespołu, “punk, którego dosięgło przekleństwo postmodernizmu z całym dobrodziejstwem inwentarza”. Z tego co do tej pory usłyszałem, nie jest to klasyczne marketingowe wodolejstwo ubrane w ładne słówka, ale jak najbardziej szczera i trafna próba samookreślenia. The Kurws mieszają bowiem energetyczny punk z saksofonowymi wtrętami, ubrany w noise-rockowe hałasy i jazzopodobne struktury. Panie i panowie, mamy polskie The Ex!
Kittens – Snow Beluga [Bazooka and the Hustler, 1997]
Jeśli kiedykolwiek szukaliście definicji totalnego badasserstwa i co więcej, wciąż jej szukacie, to wasz problem właśnie się rozwiązał. Odpowiedzią na wasze pytanie jest kawałek tego zespołu o zwodniczej, słodziutkiej nazwie (paradoksalnie to chyba najlepsza możliwa nazwa dla kapeli noise rockowej) ewentualnie którykolwiek z inny z albumu “Bazooka and the Hustler”. Niezbyt skomplikowany bas, punkowa perkusja i przede wszystkim ociekające testosteronem potężne riffowanie. Dołóżcie do tego parę zabójczych breaków i macie modelowe badasserstwo. Można mieć zastrzeżenia do wokalu, ale według mnie pasuje idealnie do tego typu muzyki.
Valina – Calendaria (An Introduction) [A Tempo! A Tempo!, 2009]
Ostatnio cały czas rzeczy z wykopem na ittct, nie za dużo tego? Hmm. Jednak nie. Brudu i hałasu nigdy za wiele. Tak więc dziś kawałek z płyty bezczelnie omijanej we wszelkich topach roku 2009, bardzo niesłusznie. (no dobra, nie wymądrzam się, sam poznałem ją ze SPORYM opóźnieniem) Brakuje mi ostatnio takich kawałków, z wykopem, z jajem, z porządnym pomysłem, sprawnym połamańcem rytmicznym, z dziesiątkowym brejkiem czy świetną współpracą muzyków. To wszystko tutaj szczęśliwie jest. Radzę zapoznać się z całą “A Tempo…”, bo to co się dzieje tu to nie wszystko co Austriacy mają do zaoferowania. To chyba nawet nie jest najlepszy z kawałków na tej płycie.
Something Like Elvis @ Klub Żak 16.10.10
Jest sierpień 2010, wracam sobie właśnie zziajany po dwóch koncertach w dwóch różnych nieklimatyzowanych namiotach, będących akurat w pełnym słońcu. Za chwile ma się zacząć koncert jednego z bardziej oczekiwanych przeze mnie zespołów na tegorocznym OFFie, Something Like Elvis. O nie, nie wyrobię. Muszę się napić złocistego napoju, ewentualnie wziąć łyka z jeziorka, którego nie widać za tą bujną florą. Smutno mi, ale nagle przypominam sobie, że przecież w październiku zagrają rzut beretem dalekobieżnym od mojej stancji. A także to, że w jeziorku są pewnie tryliardy groźnych bakterii.
Skomentowali