Santigold – Disparate Youth [Master of My Make-Believe, 2012]
Muszę przyznać, że nie mogłem się doczekać powrotu amerykańskiej M.I.A. Cztery lata to jednak sporo, szczególnie w popie. Kolejny singiel promujący nowy krążek Santigold, to naprawdę eklektyczna mieszanka elementów pozornie ani trochę do siebie nie pasujących, które w praktyce zabrzmiały razem naprawdę fajnie i spójnie. W Disparate Youth bowiem znajdzie się miejsce zarówno dla jamajskiego, bujającego rytmu, nerwowych riffów na elektryku i nowofalowych klawiszy. Doskonała robota, Santi! Czekamy na więcej.
Ronika – Automatic [Automatic, 2012]
Jeśli wierzyć internetom, Ronika wzbudza ostatnio dużo zamieszania wśród miłośników nowego ejtisowego popu. Mi niestety dane zostało usłyszeć o niej stosunkowo niedawno, na fali jej najnowszego kawałka, atakującego słuchacza zaraźliwym, funkowym połączeniem basu i gitary, podszytym handclapami, kiczowatymi synthami i szczyptą daft punkowej elektroniki. Jeśli tylko lubicie groove nowoczesnego podejścia do disco, gwarantuje natychmiastowe zakochanie się w refrenie Automatic.
Kavinsky – Nightcall (Breakbot remix)
Oglądaliście już Drive? Nie? Obejrzyjcie. Pamiętacie ten świetny kawałek? (Na pewno wiecie o którym mówię.) Tak? Poniżej w wersji remiksowanej przez Breakbota, w wariancie znacznie bardziej optymistycznym, tanecznym, w porównaniu do gęstego, leniwie snującego się kawałka z oryginalnego soundtracka.
A co tam, łapcie także oryginał, jest równie dobry.
Class Actress – Keep You [Rapprocher, 2011]
Notka spóźniona o miesiąc z hakiem, ale cii, nic nie zauważyliście. Kawałek zapowiadający longpleja kolejnej gwiazdki electropopu, Elizabeth Harper z kolegami ukrywających się pod nazwą Class Actress. Podobno na czarnym rynku można usłyszeć już album w całości, ale ja nic nie wiem. Wracając do kawałka, nie ukrywam, nie wnosi nic nowego do electropopowej stylistyki, ale czy naprawdę musi? Z takim refrenem? Jeśli płyta okaże się równie dobra, to wróżę hajp na miarę Glasser czy coś.
Skomentowali