Big Blood – A Hole In One [Space Gallery Jan. 27, 2007 / Sahara Club Jan. 28, 2007]
Albumy live zasadniczo są okrutnie nudne, prawda? Nawet zespoły, które czują się na scenie jak ryba w wodzie wydają live’y, których słuchać się po prostu nie da. Uchwycić klimat koncertu jest niezwykle trudno. Tymczasem jednym z najlepszych wydawnictw Big Blood, zespołu typowo studyjnego jest właśnie zapis dwóch koncertów sprzed 4 lat. Nie wiem w czym tkwi sekret, może to, że jest różnorodnie, bo płyta ukazuje rozmaite twarze kwaśnego folku. Czy to urzekająca niewinnością, kruchością balladka na dwa mocno zmęczone już głosy (co dodaje +20 do fajności wbrew pozorom) , mroczne akordeowanie pod natarczywe, mocne damskie wokale (kawałek poniżej), albo smutne melodie jakby żywcem wyjęte z lat 30 śpiewane przez Joannę Newsom. Dziwaczna, ale cholernie dobra rzecz.
Matt Elliott – The Guilty Party [Drinking Songs, 2005]
Tryptyk “… Songs” Matta Elliotta to prawdopodobnie najbardziej jesienna muzyka jaka kiedykolwiek powstała. Zawrzeć w 50 minutach taką ilość nostalgii, niewyobrażalnego smutku, totalnej bezsilności nie potrafi chyba nikt inny. Sięgając inspiracjami do bałkańskiego i słowiańskiego folku oraz zgrabnie łącząc to z bardzo specyficzną, “pogrzebową” manierą wokalną, minimalistycznymi, acz poruszającymi melodiami i bogatym instrumentarium nie dało się naprawdę nagrać słabego materiału.
Odłożyć mi te żyletki!
Skomentowali