Kolejny nudny blog muzyczny

Relacje

OFF Festival 2011 – relacja – dzień trzeci

Coś o sobocie

Trzeci dzień OFF Festivalu to, jak wszyscy boleśnie odczuliśmy, czas pogodowej klęski. Początkowe naparzanie słońcem i niesamowita duchota niechybnie zwiastowały burzysko i wodę, ale chyba nikt nie spodziewał się czegoś takiego. Całe szczęście miałem przy sobie bluzę z kapturem i sztormiak z pobliskiego Reala, niestety moje buty i spodnie, które śmierdziały mi błotem w torbie przez całą podróż powrotną, nie wyszły już z niedzieli obronną ręką.

(więcej…)


OFF Festival 2011 – relacja – dzień drugi

Wrażenia z piątku

Drugi dzień OFF Festivalu zaczął się niestety samymi katastrofami. Mój organizm wyczerpany wczorajszym ostrym słońcem które w połączeniu z wodą którą ochoczo się chłodziliśmy, pląsami i niedożywieniem trochę zaczął protestować, co mnie troszkę zdenerwowało, no bo to przecież dopiero drugi dzień, koncerty na które przyjechałem w większości były jeszcze przede mną. No nic, nie zaważyło to wcale a wcale na mojej koncertowej kondycji, znowu dałem sobie z siebie wszystko.

(więcej…)


OFF Festival 2011 – relacja – dzień pierwszy

No i po OFF Festiwalu… Miliony poznanych ludzi, miliony tych znanych, których nie widziałem przez ostatnie 3 miesiące, do roku nawet, setki dziesiątkowych tekstów i zdarzeń, po wspomnieniu któregokolwiek momentalnie pojawia się banan na twarzy, kilogramy błota i litry wody na ubraniach, no i oczywiście cała masa świetnej muzyki. Na tym ostatnim chciałbym się skupić na tych “paru” poniższych akapitach. Jeśli to kogokolwiek interesuje (raczej nie), a pomimo tego nie chce mu się przekopywać przez miliardy literek: widziałem ponad dwadzieścia koncertów i tylko jeden z nich uważam za słaby.

(więcej…)


Something Like Elvis @ Klub Żak 16.10.10

Jest sierpień 2010, wracam sobie właśnie zziajany po dwóch koncertach w dwóch różnych nieklimatyzowanych namiotach, będących akurat w pełnym słońcu. Za chwile ma się zacząć koncert jednego z bardziej oczekiwanych przeze mnie zespołów na tegorocznym OFFie, Something Like Elvis. O nie, nie wyrobię. Muszę się napić złocistego napoju, ewentualnie wziąć łyka z jeziorka, którego nie widać za tą bujną florą. Smutno mi, ale nagle przypominam sobie, że przecież w październiku zagrają rzut beretem dalekobieżnym od mojej stancji.  A także to, że w jeziorku są pewnie tryliardy groźnych bakterii.

(więcej…)


Wieeelki dzień! Wszystkie dzieeeeeci bawią się! czyli OFF Festival 2010

Nie bardzo chce mi się opisywać całej tej otoczki wokół i hermetycznych ekipowych żartów, których ludzie spoza i tak nie zrozumieją, tak więc przejdę od razu do meritum sprawy. Obiecałem w poprzedniej notce, że nie będzie długo. Kłamałem, ale po raz prawdopodobnie ostatni. Zaparzcie herbatę i przygotujcie się na długie godziny męcza… stop, tego miałem nie pisać.

Powiem tylko, że organizacyjnie wyszło bardzo pozytywnie. No może oprócz nadgorliwej ochrony, która przetrzepała moją torebkę gum do żucia i nie pozwoliła wnieść zwykłej buteleczki z wodą. Apropo wody, fajnie by było, jakby można było nią dostać również w innym miejscu niż stoiska Grolsha z kilometrowymi kolejkami. Gastronomia pozostawiała ogólnie wieeeele do życzenia. Szkoda też, że nie było bezpośredniego przejścia z pola namiotowego na teren festu. Można było też powiedzieć tym ludziom z kolejki do pryszniców, że w trzecim kontenerze też jest ciepła woda i drzwi które da się zamknąć. No albo dobra, może jednak nie, wtedy zapewne czekałbym na prysznic trochę dłużej niż 10 minut. Poza tym wszystko na plus, niewielkie odległości pomiędzy scenami, przy czym nie zagłuszały się one nawzajem.

(więcej…)


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.