The Chameleons – Nostalgia [???]
Tak się piszę przeboje, proszę państwa. Być może najlepszy kawałek tego zespołu, którego zapewne przedstawiać nie trzeba, tylko dlaczego, do ciężkiej cholery, to się nie ukazało na żadnej regularnej płycie Czameleonsów?
Prefab Sprout – Bonny [Steve McQueen, 1985]
Wprawdzie Prefab Sprout to wcale nie taki underground, jaki chciałem tu prezentować, ale stwierdziłem każda okazja jest dobra żeby przypominać rzeczy genialne. Kawałek świetnego, bezpretensjonalnego, zgrabnie zagranego popu z prawdopodobnie najlepszej dla tego gatunku dekady. Dla tych którzy nie znają, polecam całą płytę, zero fillerów.
Golpes Bajos – No Mires a los Ojos de la Gente [Golpes Bajos, 1983]
W krótkiej przerwie pomiędzy relacjami z Offa łapcie takie oto hiszpańskie, zapomniane przez świat cudeńko. Pozycja OBOWIĄZKOWA dla miłośników ciepłego brzmienia nowej fali, albo po prostu dla tych, którzy kochają dobre melodie i zgrabne piosenki, czy też nudzi ich wszechobecny angielski. Tak czy siak, sprawdźcie.
Bielizna – Taniec Lekkich Goryli [Taniec Lekkich Goryli, 1988]
Chyba po raz pierwszy na łamach If These Trees Couldn’t Talk muzyka w naszym rodzimym języku. Co ze mnie za patriota. :) Dziś przedstawić wam chciałem piosenkę zespołu cholernie niedocenianego w środowisku niezależnym. Piszę to także dlatego, że ci, którzy wybierają się w tym roku na Off Festiwal, mają niepowtarzalną szansę uczestnictwa w naprawdę dziejowym wydarzeniu. Jak to ładnie określono w komentarzu do tego wideo “Anglicy mieli The Smiths, a my Bieliznę”. Nie znacie? Proszę, poznajcie – nie pożałujecie. Znacie? No to piona! :)
Tuxedomoon – East / Jinx / … / Music 1 [Desire, 1981]
Eklektyzm, mieszanie elementów które pozornie do siebie nie pasują to dobra rzecz. Jednak niezwykle łatwo jest przesadzić, czego wynikiem jest cieżkostrawna kupa. Na szczęście nie tym razem. Tutaj transowy, monotonny bas świetnie współgra ze mroczną melodią wygrywaną przez skrzypce, kontynuowaną później przez saksofon. Kiedy jednak do głosu dochodzą elementy totalnie nietypowe do takiego grania, wtedy dopiero zaczyna się zabawa. Kto spodziewałby się w tym miejscu elektronicznego beatu idącego w parze z opętańczym wokalem? Na końcu dostajemy dawkę totalnego eksperymentu z elektroniką. W efekcie otrzymujemy jedną z bardziej porywających kompozycji lat 80. Gorąco polecam wieczorne słuchanie.
The Wedding Present – Take Me! [Bizarro, 1989]
Cienka jest granica pomiędzy nudnym męczeniem gitary a transowym rzężeniem. Trudna do opisania w słowach. A jeśli ktoś się porywa na napisanie kawałka właśnie w stylu Take Me!, musi podjąć to ryzyko, że pewna część osób, ba, może się nawet okazać, że będzie to większość, uzna go za wpadającą w tą nieciekawą stronę. Moim zdaniem Brytyjczykom się jednak udało, a wynikiem świetna gitarowa potańcówka, lekko podlana jangle popową i noise popową stylistyką. Bardzo polecam,, nie tylko kawałek, ale i całą płytę.
Cocteau Twins – Hitherto [Sunburst And Snowblind EP, 1983]
Dobra, ostatni raz ten blog wstaje. W trochę zmienionej formule, bo poprzednie jak widać nie zdały egzaminu. Od dziś na Ittct prawie samo mięsko. Tzn. wrzucam link do kawałka i doń króciutki opis, może kogoś zachęci. Świeżynek się raczej nie spodziewajcie, znudziło mi się śledzenie setek premier. Wrzucać będę raczej rzeczy bardziej lub mniej zaniedbane przez żądną nowości hipsteriadę. ;)
To na początek nazwa mocna. Z pewnością bardzo znana. Tak mi się przynajmniej do pewnego czasu wydawało. Z żalem odkryłem, że przez dużą część fanów epki Szkotów są znane bardzo słabo. Poniżej jeden z najciekawszych, moim zdaniem, kawałków bogów dream popu, nagrany w złotej erze tego wspaniałego zespołu. Elizabeth w szczytowej formie wokalnej, zresztą tego co ona wyprawia pierwszej minucie trzeba raczej posłuchać, dość strzępienia języka.
Skomentowali