Arnaud Rebotini – Another Time, Another Place [Somebody Gave Me Religion, 2011]
Kolejny w tym roku ciekawy mariaż staroci z nowością. O ile duet Azari & III wydawał się być zafascynowany początkami muzyki house, tak Arnaud Rebotini sięga jeszcze dalej, do początków lat 70, kiedy królowały analogowe synthy, automaty perkusyjne i wokoder, sprytnie mieszając to z transowym rytmem techno i charakterystycznym brzmieniem french house z którego, jak się mogło wydawać, nie da się już raczej wycisnąć nic nowego. Być może jeden z najlepszych albumów tego roku jeśli chodzi o taneczną muzykę elektroniczną.
Ne znam, ale zaraz poznam.
8 Grudzień 2011 o 18:11